5 października 2007

Śladami absurdu

Dobra, dojechałam do pracy bez specjalnych zgrzytów. Za pomocą metra i autobusu dokolebałam się na miejsce. W pewnym momencie nawet poczułam się nieźle. W uszach ulubiona muzyka, słonko gdzieś tam sobie zaczęło świecić delikatnie no i te piękne liście w kolorach tęczy. Uwielbiam jesień. Uwielbiam ją bardzo, bardzo ale szczególnie wtedy kiedy kolory jesieni podkreślane są słonecznymi promieniami.

Dotarłam na miejsce i humor mi się pogorszył. Taki standard. Dół jak co dzień. Na biurku siedzi łysy różowy gość z szerokim uśmiechem i nieustannie kiwa do mnie głową. To tak na pocieszenie, jakby mówił - będzie dobrze, trzymaj się, wszystko jest w porządku a jak nie jest to będzie. Wczoraj usłyszałam, że Zus będzie udostępniał dane jednej takiej organizacji. Zajefajne. Niezgodnie z prawem ale cóż w naszym kraju robi się coraz weselej. W razie czego jak zechce im się wpaść do kogoś z wizytą o 6-tej rano zapewne dzięki tym danym będą lepiej przygotowani a dzięki temu sprawniej powsadzają nas wszystkich do więzień. Taki usłyszałam komentarz, że Polska już niedługo będzie jednym wielkim więzieniem. Nie chcę mieszkać w więzieniu...

Dokoła dźwięki, głosy, każdy czegoś chce a ja myślę o tym, że jeszcze kilka godzin i pójdę sobie stąd. Do domu :-)

Brak komentarzy: