5 lipca 2008

Dystans

Nie umiem, nie wiem, nie chce. Daj mi spokój, nie dotykaj, potrzebuję ciszy, zostawcie mnie wszyscy w spokoju. Chcialabym miec kawalek swojego miejsca gdzie moglabym sie ukryc i plakac w spokoju. Plakac az do utraty tchu i bez koniecznosci tlumaczenia co Ci wlasciwie jest. Nic mi nie jest - zycie mnie boli. Boli mnie w kazdym centymetrze ciala. Zlapalam sie na tym, ze jakas czesc mnie zaczyna ostro kombinowac, ze choroba jakakolwiek pozwolilaby mi na chwile chociaz z tego klebiacego sie wiru wyrwac. Wlaczyla mi sie lampka kontrolna.

Jestem uparta i pomimo utyskiwania i jeczenia tak latwo sie nie poddaje. Wiem jednak, ze taki upor do niczego dobrego czesto nie prowadzi. Konczy sie na tym, ze sie zabijasz, upadasz ze zmeczenia zeby sobie i innym udowodnic, ze dalas sobie rade. TYLKO po co to KOMU? Tak sie zastanawiam nad tym co sie dzieje ostatnio. Nie czuje tego miejsca kompletnie. Struktury jakie tam sa doprowadzaja mnie do szewskiej pasji. Nie rozumiem ukladow i ukladzikow. Zreszta nie chce sie nad tym rozpisywac. Najwazniejsze dla mnie jest to jak tam sie czuje. Uwazam, ze wbrew temu pieprzeniu o duzych oczekiwaniach oraz zadowoleniu z tego, ze jestem tak dobrze merytorycznie przygotowana niewiele osob jest tak naprawde z tego zadowolonych. Niezadowolenie bierze sie stad, ze jak laski ktore to robily odwalaly pieprznik to zawsze mozna bylo na nie poutyskiwac poza tym nie stanowily zadnej konkurencji ani partnera do rozmowy, nie bardzo tez mogly sobie pozwolic na to, zeby pojsc i wymagac poprawienia bledu. Nie bardzo wiedzialy na czym polegal blad.

Niesprawiedliwe jest to, ze promuje i nagradza sie cwaniactwo, lawiranctwo, obijanie sie a zawiesza sie nad tym wielki transparent jak to kazdy ma z siebie duzo dac. Jak kazdy - skoro niektorzy egzystuja umieszczeni w ramach taryfy ulgowej?

Brak komentarzy: