9 lipca 2008

Wtorek

Nie rozumiem. Po prostu nie rozumiem o co w tym wszystkim chodzi. Z utęsknieniem odzywam się do obcych ludzi w windzie zachwycona, że ktoś chce ze mną rozmawiać. Cały dzień żadnego z nikim kontaktu. Sama się w sumie wycofuje bo tak jestem zła na tą firmę, że jedyne co mogłabym mówić to że mnie to miejsce doprowadza do furii.

Nie chciałam być sekretarką, nie chciałam być przynieś, podaj, pozamiataj. Biegam po podpisy i odbieram koperty z adnotacjami, że coś jest nie tak. Niedobrze mi się od tego robi. Drukuje jakieś harmonogramy i wklejam do nich daty. To jest poniżej krytyki. Robiłam w swoim życiu już kilkakrotnie bardziej zaawansowane rzeczy a tu taki zjazd merytoryczny do poziomu gońca i klepacza harmonogramów...

Żenada...

Brak komentarzy: