Wróciłam dziś do pracy po kilku dniach przerwy. Miło było nie chodzić tam. Dziś doszłam do wniosku, że osiągnęłam punkt w którym pozostaje jedynie śmiać się z zaistniałej sytuacji. Nic nie zmieni zgrzytanie zębami oraz złość. Jakiś taki dziwny spokój we mnie się pojawił i sama nie wiem czy mam się z tego powodu niepokoić czy też cieszyć, że mi to zgrzytanie odeszło.
No cóż innego w sumie można zrobić kiedy;
1) Pracuje się jednocześnie za trzy osoby
2) Ktoś próbuje nieustannie zrzucić na Ciebie swoje obowiązki i jeszcze robi to ze "słodkimi oczami" oraz przyklejonym uśmiechem
3) Biegasz z podpisami i tłumaczysz się z jakichś pierdół
4) Raz każą Ci robić jedno a za chwilę okazuje się, że kluczowy klient nie łyknie takiej formy i cały kontrakt jest zagrożony...
5) Będziesz odpowiedzialny za wprowadzenie nowego systemu, którego nie masz nawet czasu testować
6) Co miesiąc sprawdzasz te same rzeczy i tłumaczysz te same posunięcia, mimo że uprzednio wysłałeś pięć maili do każdej z zainteresowanych osób
7) Kilka razy dziennie bronisz się przed wciśnięciem Ci obowiązków koleżanki, która pracuje kilka godzin w tygodniu i twierdzi, że to jest właściwe ponieważ jej poprzedniczka nic nie robiła.
Absurd goni absurd...
Przychodzisz w poniedziałek i dowiadujesz się, że masz nowego szefa tylko jakoś nikt Cię nie poinformował, że w ogóle takowy się pojawi.
Dostajesz w spadku po starym szefie kolejne obowiązki, w które nikt Cię nie raczył wprowadzić a do tego od kolegi słyszysz " Przecież Ci mówiłem, żebyś się dopytał jak to robić i co jeszcze ewentualnie trzeba przejąć ?"
Cholera, co to za porąbana firma, w której masz jeszcze chodzić i dopytywać jakie obowiązki powinieneś wykonywać??? Jak chcą żebyś coś robił więcej to niech Ci to powiedzą a nie z cicha pęk wciskają Ci ich coraz więcej i do tego jest jeszcze pretensja, ze nie wiesz - przecież powienieneś się DOPYTAĆ i DOWIEDZIEĆ i NAUCZYĆ się - najlepiej sam, bo na to, że Ci ktoś pomoże lepiej nie licz ;-D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz