"Everything is simpler than you think and at the same time more complex than you imagine."
9 listopada 2008
Pierdu Pierdu Pierdu
W głowie cisza. Wszystko jest takie nieoczywiste i zagmatwane. Będe marudzić. Generalnie w marudzeniu osiągam mistrzostwo. Powinnam się nad sobą troszkę poużalać. Dlaczego nie? Opowiem sobie jak mi jest źle i zagłębie się we wszystkich możliwych świrach. Świr paraliżujący już czeka w przedpokoju i nerwowo przestępuje z nogi na nogę. Świr niemocy stoi tuż za nim i łypie swoimi świńskimi oczkami. Świr braku pomysłów siedzi na podłodze i drapie się po swojej łysej głowie. Świr świra świruje zjadając okruchy ze stołu. Tłoczą się dookoła mnie i czekają. Czekają aż pozwolę im się wszystkim bardziej zbliżyć. Siedzę i patrzę na to towarzystwo coraz bardziej zniechęcona i osłabiona. Co tu robić jak tyle małych par oczu się w Ciebie wpatruje? Gapią się wredoty jedne i wcale nie zamierzają przestać. Mój bezruch je karmi. Niepokój jest coraz większy. Bałam się dziś wyjść z domu. Myślę, że za każdym razem kiedy w życiu wypadałam z torów utartych ścieżek traciłam orientację w terenie. Miałam dziś takie przemyślenie, że jestem niczym koń. Taki co chodził na dyszlu dokoła czegoś tam. Miał wydeptaną ścieżkę i tak zapierniczał w kółko całe swoje życie. Jak mu ten dyszel zabrali i to jego kółko to się bidny pogubił do reszty. Ja też się pogubiłam. Co prawda dyszel sama sobie odstawiłam i to kółko też ale okazało się, że z tym czasem co mam go teraz do własnej dyspozycji nie bardzo wiem co począć. Z drugiej strony urodziło się wiele ważnych pomysłów, które we mnie czekały na realizację już od dawna. Mimo, że czekały i dojrzewają ja teraz przytłoczona tą wolnością nie wiem jak mam się za nie wszystkie wziąć. Co gorsza boję się, że jak się za nie wezmę to mi się noga powinie bez tego dyszla. Dyszel dawał wyznaczony kierunek i nie dało się tutaj nic zrobić. Dawało to poczucie, że kierunek jest wyznaczony i nic nie trzeba robić z własnej inicjatywy - przynajmniej w zakresie wyznaczania tego cholernego kierunku. Teraz nie wiem, którą wybrać z dróg. Szczególnie, że każda z nich jest WIELKĄ niewiadomą. Wiadome jest tylko to, że musze podjąć jakieś decyzje. Miotam się niczym biedronka na plaży podczas wysypu. Dokąd, jak, w jakim tempie... ? Duża jestem powinnam wiedzieć co chcę od życia. Im starsza tym mniej wiem. Wiedza ze mnie wycieka, odparowuje razem z wodą. Jak to powiedziała Pani w samolocie robiąc wywód swojemu partnerowi "Kupuje drogie kremy ponieważ wiesz Kochanie w pewnym wieku z organizmu odparowuje woda i coś tam coś tam... " Mozna się domyślić, że facet patrzył z powątpiewaniem w sufit i uśmiechał się szyderczo. Tak jakby ten cholerny krem za cztery stówy mógł zdziałać, że woda zostanie tam gdzie trzeba. Uszczelni tam gdzie trzeba i rozszczelni tam gdzie trzeba. Może skoro wiedza odparowuje jak woda to zainwestuje w ten kremik i razem z wodą zostanie tam gdzie trzeba? Wytłumaczę potem mężczyźnie, że to była genialna inwestycja w wiedzę... Świry patrzą i czekają...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz