Pojutrze wracam do pracy i nie ukrywam, że mam stracha. Tym bardziej, że śnią mi się jakieś dziwne, zagmatwane miejsca, sytuacje. Uciekam i mnie gonią. Dziś na przykład zgubiłam rower. Miałam dostać się w jedno miejsce. Robiło się już ciemno. Postawiłam rower, przypięłam go nawet do jakiegoś stojaka. Potem jak to we śnie zaczęło mnie coś gonić. Pamiętam trudność w złapaniu oddechu, przerażenie i paraliżujący strach. Okazało się, że to jakiś facet. Wyglądał naprawdę jak z horroru. Był na skali obleśności orłem i sokołem. Patrzył na mnie tymi swoimi oczkami i wykrzykiwał jakieś komentarze. W dalszej części tej historii oczywiście pojawił się fragment miasta, który śni mi się ostatnio prawie codziennie. Chodzę zabłąkana tymi uliczkami i nieustająco przed czymś uciekam. W każdym razie dołączyło do mnie kilka innych dziewczyn. Wszystkie były tak samo jak ja przestraszone. Spotkałyśmy się w ogóle w jakimś pomieszczeniu, w którym wszystkie próbowały się ukryć. Z relacji wynikało, że nie tylko ten jeden mężczyzna jest zagrożeniem. Okazało się, że jest ich cała grupa i zwabiają dziewczyny, porywają i potem się nad nimi znęcają. W efekcie chodziło o handel żywym towarem. W każdym razie zaczęłyśmy uciekać. Kluczyłyśmy tymi ulicami, gonił nas czarny sportowy wóz, potem dołączyła do niego biała furgonetka. Pościg trwał a ja nie mogłam złapać oddechu. Osaczyli nas. Wszyscy wyskoczyli z samochodów i była to kilkunastoosobowa grupa wielkich facetów. Byłam przerażona. Gdy oni tak się do nas zbliżali z jakimiś metalowymi prętami w rękach zadzwoniła moja komórka. Odebrałam. W słuchawce usłyszałam głos mojego Wybawcy. Powiedziałam tak, za trzy minuty tam gdzie zwykle. Grupa samców wpadła w konsternację. Gdzieś w pobliżu zaczęły wyć syreny policyjnych wozów. Nie pozostało nic innego jak wykorzystać chwilę konsternacji i rozproszenia i wiać. Co też uczyniłyśmy. Nie pamiętam, co było dalej. Uciekałyśmy i strasznie to było męczące.
"Everything is simpler than you think and at the same time more complex than you imagine."
2 stycznia 2010
Właściwie to nic
Pojutrze wracam do pracy i nie ukrywam, że mam stracha. Tym bardziej, że śnią mi się jakieś dziwne, zagmatwane miejsca, sytuacje. Uciekam i mnie gonią. Dziś na przykład zgubiłam rower. Miałam dostać się w jedno miejsce. Robiło się już ciemno. Postawiłam rower, przypięłam go nawet do jakiegoś stojaka. Potem jak to we śnie zaczęło mnie coś gonić. Pamiętam trudność w złapaniu oddechu, przerażenie i paraliżujący strach. Okazało się, że to jakiś facet. Wyglądał naprawdę jak z horroru. Był na skali obleśności orłem i sokołem. Patrzył na mnie tymi swoimi oczkami i wykrzykiwał jakieś komentarze. W dalszej części tej historii oczywiście pojawił się fragment miasta, który śni mi się ostatnio prawie codziennie. Chodzę zabłąkana tymi uliczkami i nieustająco przed czymś uciekam. W każdym razie dołączyło do mnie kilka innych dziewczyn. Wszystkie były tak samo jak ja przestraszone. Spotkałyśmy się w ogóle w jakimś pomieszczeniu, w którym wszystkie próbowały się ukryć. Z relacji wynikało, że nie tylko ten jeden mężczyzna jest zagrożeniem. Okazało się, że jest ich cała grupa i zwabiają dziewczyny, porywają i potem się nad nimi znęcają. W efekcie chodziło o handel żywym towarem. W każdym razie zaczęłyśmy uciekać. Kluczyłyśmy tymi ulicami, gonił nas czarny sportowy wóz, potem dołączyła do niego biała furgonetka. Pościg trwał a ja nie mogłam złapać oddechu. Osaczyli nas. Wszyscy wyskoczyli z samochodów i była to kilkunastoosobowa grupa wielkich facetów. Byłam przerażona. Gdy oni tak się do nas zbliżali z jakimiś metalowymi prętami w rękach zadzwoniła moja komórka. Odebrałam. W słuchawce usłyszałam głos mojego Wybawcy. Powiedziałam tak, za trzy minuty tam gdzie zwykle. Grupa samców wpadła w konsternację. Gdzieś w pobliżu zaczęły wyć syreny policyjnych wozów. Nie pozostało nic innego jak wykorzystać chwilę konsternacji i rozproszenia i wiać. Co też uczyniłyśmy. Nie pamiętam, co było dalej. Uciekałyśmy i strasznie to było męczące.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz